Przejdź do treści

Orpheus.

000
%
arrow_backWróć do bloga
Porady biznesowe9 min czytania

Jak zamienić opinie w najlepszy marketing

Autor Asia
Odręczna kartka z podziękowaniem leżąca na delikatnie oświetlonej recepcji studia wellness

Najcichszy sprzedawca, którego już masz

Gdzieś w Twojej skrzynce, na Instagramie w wiadomościach prywatnych albo w powiadomieniu z Google, które machnięciem palca usunęłaś w zeszły wtorek, klient powiedział o Tobie coś pięknego. Konkretnego. Szczerego. Coś, czego sama nigdy nie odważyłabyś się o sobie napisać. A potem to zniknęło.

To jedno zdanie było najbardziej przekonującym kawałkiem marketingu, jaki stworzysz przez cały rok. A Ty pozwoliłaś mu przewinąć się i przepaść.

Oto niewygodna prawda o opiniach klientów na stronie internetowej: większość właścicieli firm traktuje je jak miły dodatek, ozdóbkę na stronie głównej. W rzeczywistości są tym, co najbliższe drugiej osobie w pokoju — kimś, kto ręczy za Ciebie, gdy nie ma Cię obok, by przemawiać we własnym imieniu. Pytanie nie brzmi, czy z nich korzystać. Brzmi: czy zbierasz je i pokazujesz w sposób, który naprawdę porusza ludzi — czy w sposób, który po cichu działa na Twoją niekorzyść.

Dlaczego słowo obcego waży więcej niż Twoje

Możesz napisać najpiękniejszy tekst na świecie o tym, jaka jesteś ciepła, kompetentna i uważna. I zawsze będzie mu towarzyszył przypis: no jasne, że tak o sobie mówi. Opis samej siebie jest z definicji podejrzany. Każdy wie, że to Ty trzymasz długopis.

Opinia usuwa ten przypis. Nagle stwierdzenie pada z ust kogoś, kto nie ma niczego do sprzedania — osoby, która po prostu weszła, czegoś doświadczyła i to opisała. Ta zmiana źródła zmienia wszystko w tym, jak odbiera to mózg.

Dlatego jedno konkretne zdanie od prawdziwego klienta — „Panicznie bałam się igieł, a ona przeprowadziła mnie przez każdą sekundę" — działa lepiej niż akapit dopieszczonego tekstu z agencji. Nie jest lepiej napisane. Ma lepsze źródło.

Ciepło możesz zadeklarować. Udowodnić je mogą tylko Twoi klienci.

A dla marek, z którymi pracujemy najczęściej — klinik medycyny estetycznej, terapeutów, salonów fryzjerskich, coachów, kancelarii prawnych — jest to prawdą podwójnie, bo to, co sprzedajesz, to zaufanie podkręcone do maksimum. Ludzie powierzają Ci swoje twarze, uczucia, włosy, swoją prawną przyszłość. Nie trzeba ich przekonywać, że jesteś kompetentna. Oni muszą poczuć, że ktoś taki jak oni przetrwał ten skok na głęboką wodę i był zadowolony, że się odważył.

Jak zbierać opinie i nie czuć się jak proszenie o jałmużnę

Większość właścicieli firm boi się prosić. Czują się przez to nachalni, transakcyjni albo jakby łowili komplementy. Więc nie proszą — a potem dziwią się, czemu sekcja z opiniami świeci pustkami. Zacznijmy od naprawienia tego proszenia, bo żadna strategia prezentacji nie ma sensu, kiedy studnia jest sucha.

Pytaj na szczycie, nie w dopisku

Jest taki moment, w którym klient jest najszczęśliwszy — zwykle tuż po tym, jak efekt zaskoczył. Skóra wygląda w lustrze rewelacyjnie. Sesja zakończyła się przełomem. Kolor wyszedł dokładnie taki, jak miał być. To jest moment, by zapytać, łagodnie i osobiście: „Gdybyś kiedyś miała chwilę, wiele by dla mnie znaczyło, gdybyś to gdzieś opisała — to naprawdę pomaga osobom, które boją się zrobić pierwszy krok".

Zapytaj trzy dni później mailem, a dostaniesz „Super, dzięki!". Zapytaj na szczycie, a dostaniesz zdanie, które będziesz cytować latami.

Maksymalnie to ułatw

Każdy dodatkowy krok między chęcią a wysłaniem gubi ludzi. Nie odsyłaj nikogo do generycznego formularza. Wyślij bezpośredni link — do Twojego profilu w Google albo do prostego pytania. Jeśli zależy Ci konkretnie na opiniach na stronie, krótki, ubrany w Twoją markę formularz z jednym otwartym polem („Jak wyglądała współpraca z nami?") za każdym razem wygrywa z dziesięciopozycyjną ankietą. Tarcie to wróg doprowadzenia sprawy do końca.

Wywołuj historię, nie ocenę

Puste pole „zostaw opinię" rodzi „Gorąco polecam!" — prawdziwe, bezużyteczne, zapominalne. Zamiast tego zadaj pytanie, które wydobędzie historię: „Czego się Pani obawiała wcześniej, a jak czuje się Pani teraz?". Ta jedna zmiana ujęcia to różnica między oceną w gwiazdkach a rekomendacją, na którą obcej osobie z ulgą rozluźni się coś w klatce piersiowej.

Trzymaj się właściwej strony granicy

Ta część ma znaczenie, zwłaszcza dla klinik i każdej działalności objętej regulacjami. Zbieraj opinie etycznie: nigdy nie oferuj rabatu ani prezentu w zamian za pozytywną opinię (zachęcanie do wystawiania opinii jest sprzeczne z regulaminami większości platform i w wielu miejscach po prostu niezgodne z prawem). Nigdy nie pisz ich sama ani nie każ pracownikom wystawiać fałszywek. Nigdy nie filtruj tak, by do formularza fizycznie docierały tylko pięciogwiazdkowe opinie — tak zwany „review gating" jest zakazany przez Google i podkopuje samo zaufanie, które budujesz. Pytaj wszystkich, przyjmuj to, co przyjdzie, i niech to właśnie szczerość będzie sednem.

Jak pokazywać opinie, żeby naprawdę sprzedawały

I tu zaczyna się prawdziwe marnotrawstwo. Większość stron ma opinie i nadal nic z nich nie wynosi — przez sposób, w jaki są pokazane. Zbieranie to połowa pracy. Dobra prezentacja to ta druga połowa.

Pomyśl o tym jak o sadzaniu gościa przy stole. Możesz mieć w pokoju najciekawszą osobę pod słońcem, ale jeśli wciśniesz ją w ciemny kąt twarzą do ściany, nikt nigdy z nią nie porozmawia. Z opiniami jest tak samo. Umiejscowienie, kontekst i wiarygodność decydują o tym, czy zostaną usłyszane.

Umieszczaj je tam, gdzie mieszka wątpliwość

Instynkt podpowiada, by wrzucić wszystkie rekomendacje na jedną stronę „Opinie", której nikt nie odwiedza. O wiele lepiej: umieść właściwą opinię obok właściwego momentu wahania. Cytat od zestresowanego debiutanta obok przycisku rezerwacji. Opinia „warta każdej złotówki" obok cennika. Konkretny efekt na dole strony usługi, dokładnie wtedy, gdy ktoś podejmuje decyzję. Opinie pracują najciężej, gdy odpowiadają na dokładnie ten lęk, który odwiedzający czuje na tej wysokości scrolla — a nie wtedy, gdy są odłożone na bok dla ciekawskich.

Wiarygodność to cała gra

Anonimowe „★★★★★ – Wspaniale! – Zadowolony klient" jest warte prawie nic. Mózg czyta to jak dekorację, być może zmyśloną. Im bardziej opinia wygląda na prawdziwą, tym lepiej działa. Daj jej więc fakturę: imię i pierwszą literę nazwiska, zdjęcie, jeśli osoba czuje się z tym komfortowo, konkretny zabieg lub usługę, najlepiej link albo plakietkę pokazującą, że to zweryfikowana opinia z Google. Konkret i możliwość weryfikacji to to, co odróżnia rekomendację, w którą ludzie wierzą, od tapety, którą prześlizgują się wzrokiem.

Nie wygładzaj do perfekcji

Ściana nieskazitelnych, pięciogwiazdkowych zachwytów czyta się, paradoksalnie, jako mniej wiarygodna — uruchamia odruch „to zbyt czyste, by było prawdziwe". Obraz naprawdę zniuansowany, w którym przytłaczająca większość zachwyca, a od czasu do czasu pojawia się wyważona uwaga, jest bardziej wiarygodny niż doskonałość. A jeśli kiedyś dostaniesz krytyczną opinię, odpowiedź z klasą na widoku publicznym zrobi dla Twojej reputacji więcej niż dziesięć kolejnych komplementów. Ludzie nie oczekują, że będziesz doskonała. Chcą zobaczyć, jak zachowujesz się, gdy nie jesteś.

Pokazuj, nie tylko mów — dzięki designowi

To jest moment, w którym przestaje to być zadaniem dla treści, a staje się zadaniem dla designu. Rekomendacja pogrzebana w szarym pudełku z domyślnym stylowaniem szepcze; te same słowa, złożone w typografii Twojej marki, którym dano miejsce do oddechu, zestawione z twarzą klienta i zweryfikowaną plakietką, obwieszczają. Na stronach, które tworzymy, opinie nie są dorzuconym na koniec szablonowym blokiem — są skomponowane na stronie jak każdy inny element opowieści, bo odczucie elementu kształtuje to, jaką wagę nadaje mu odwiedzający. Cytat, który wygląda na przemyślany, czyta się jako bardziej wiarygodny. Medium jest częścią przekazu.

Kiedy nie masz jeszcze czego pokazać

A jeśli dopiero zaczynasz albo pracujesz w dziedzinie, w której podanie nazwisk klientów jest niemożliwe — terapia, niektóre konteksty medyczne, wrażliwe sprawy prawne — to wcale nie jesteś w martwym punkcie. Istnieją uczciwe sposoby budowania zaufania, zanim powstanie pierwsza rekomendacja: od kwalifikacji i transparentności procesu po zanonimizowane efekty. Napisaliśmy o tym osobny, kompletny poradnik.

Spraw, by opinie zasłużyły na swoje miejsce
  • Pytaj na szczycie. W najszczęśliwszym momencie, osobiście, z uzasadnieniem: to pomaga kolejnej zestresowanej osobie zrobić krok.
  • Wywołuj historię, nie ocenę. „Czego się Pani obawiała, a jak czuje się Pani teraz?" za każdym razem bije puste pole.
  • Zachowaj etykę. Bez płacenia za opinie, bez fałszywek, bez odfiltrowywania krytycznych — szczerość to atut, nie przeszkoda.
  • Umieszczaj je tam, gdzie mieszka wątpliwość. Właściwy cytat obok właściwego przycisku bije pogrzebaną stronę „Opinie".
  • Spraw, by były bezdyskusyjnie prawdziwe. Imię, twarz, konkretna usługa, zweryfikowana plakietka — to wiarygodność konwertuje.

Reputacja, którą już budujesz

Niezależnie od tego, czy robisz w tej sprawie cokolwiek świadomie, Twoja reputacja w sieci narasta właśnie teraz — w Google, w rozmowach, w przepaści między tym, czego ludzie doświadczają, a tym, co Twoja strona pozwala im o tym powiedzieć. Jedyny realny wybór, jaki masz, to czy kształtować ją celowo.

Studia, które w tym wygrywają, to nie te z największą liczbą opinii. To te, które traktują każdą z nich jak to, czym jest: jak dar zaufania od kogoś, kto na nie postawił, podejmując ryzyko, i kto teraz, własnymi słowami, mówi następnej osobie, że można było bezpiecznie zrobić to samo.

Tego marketingu nie da się kupić. To marketing, na który się zasługuje, jeden szczytowy moment po drugim — i na który potem ma się tyle rozsądku, by umieścić go tam, gdzie ludzie go zobaczą.

W Orpheus Studio projektujemy strony, na których zaufanie, które Twoi klienci już czują, staje się czymś, co obcy może zobaczyć i w co może uwierzyć — opinie wkomponowane w stronę, a nie do niej doczepione. Jeśli Twoja reputacja zasługuje na lepszą scenę, zbudujmy Ci ją.

Gotowy, by się wyróżnić?

Rozpocznij swoją erę

Twoja marka zasługuje na cyfrowy dom, który zamienia odwiedzających w klientów. Zróbmy to razem.

Umów bezpłatną konsultacjęarrow_forward