Przejdź do treści

Orpheus.

000
%
arrow_backWróć do bloga
Web Design8 min czytania

Dlaczego nie tykamy WordPressa

Autor Krzysztof
Czysty architektoniczny projekt zestawiony z plątaniną kabli, symbolizujący kod pisany na miarę kontra CMS obwieszony wtyczkami

Pytanie, które pada na każdej rozmowie wstępnej

„A czy to będzie na WordPressie?" Zwykle pojawia się jakieś dwadzieścia minut w rozmowę, rzucone mimochodem — tak, jak pyta się, czy do mieszkania jest aneks kuchenny. I zawsze dajemy tę samą szczerą odpowiedź: nie. Budujemy na Next.js. A potem tłumaczymy dlaczego — bo pytanie o Next.js kontra WordPress zasługuje na coś więcej niż wzruszenie ramionami.

I tu sedno. Nie jesteśmy anty-WordPressowi tak, jak niektórzy bywają anty-glutenowi. WordPress napędza jakieś 40% internetu i dla sporej jego części to właściwy wybór. Lokalny newsletter, blog kulinarny, pięciostronicowa wizytówka aktualizowana dwa razy do roku — do tego WordPress nadaje się znakomicie.

Ale nie trafiłeś do studia, które nazywa siebie cyfrowym atelier, dlatego, że chciałeś dostać to samo, co ma 40% sieci.

Pomyśl o tym jak o domu

Wyobraź sobie dwa sposoby na zdobycie domu.

Pierwszy: kupujesz gotowy dom z prefabrykatów i zaczynasz doczepiać do niego dobudówki. Oranżerię od jednego dostawcy. Adaptację poddasza od drugiego. Zestaw smart home znaleziony w internecie. Każda dobudówka działa osobno. Ale żadna nie była projektowana tak, żeby współgrać z resztą, i każdy nowy element to kolejna szczelina, którą może wejść woda, kolejna rzecz, którą poprzedni wykonawca musi nieustannie aktualizować, kolejne połączenie skrzypiące, gdy wieje wiatr.

Drugi: architekt rysuje całość jako jedną konstrukcję. Każda belka wie o każdej innej belce. Nic nie jest doczepione, bo nic nie musi być — wszystko było w planie od początku.

I to mniej więcej różnica między stosem kreatora stron a witryną pisaną na miarę. WordPress w praktyce to rzadko sam WordPress. To WordPress plus kreator stron plus kilkanaście wtyczek do formularzy, SEO, cache'owania, bezpieczeństwa, optymalizacji obrazów, zgód RODO i tej jednej egzotycznej rzeczy, której potrzebuje Twój system rezerwacji. Każda wtyczka to dobudówka stworzona przez inny zespół o innych priorytetach, sklejona z resztą i licząca na to, że jakoś to będzie.

Marka premium nie powinna być sklejona z wtyczek od dwunastu zespołów, które nigdy się nie spotkały.

Do tego domu jeszcze wrócimy. Na razie pomówmy o trzech miejscach, gdzie widać szwy: bezpieczeństwie, szybkości i rzemiośle.

Bezpieczeństwo: każda wtyczka to drzwi

To właśnie to spędza sen z powiek właścicielom klinik i kancelarii — i słusznie.

Każda zainstalowana wtyczka to drzwi do Twojej strony. Większość z nich jest dobrze zbudowana i dobrze utrzymana. Ale wystarczy jedna z wadliwym zamkiem — i nie masz jak sprawdzić, która to, bo klucz trzyma ktoś inny.

Najbardziej frustrujące jest to, że to wcale nie kwestia niedbalstwa. Możesz wszystko aktualizować na bieżąco, mieć wtyczkę zabezpieczającą, robić wszystko jak należy — i i tak zostać narażonym przez wtyczkę, której autor przestał ją utrzymywać półtora roku temu. To ryzyko nie jest pod Twoją kontrolą, bo kod nie jest Twój.

Strona na Next.js pisana na miarę odwraca tę sytuację. Nie ma publicznego panelu administracyjnego siedzącego pod łatwym do odgadnięcia adresem i czekającego, aż ktoś go złamie siłowo. Nie ma rozrośniętego ekosystemu wtyczek. Powierzchnia, do której napastnik w ogóle może dosięgnąć, jest dramatycznie mniejsza, bo większość strony jest renderowana z wyprzedzeniem i serwowana jako statyczne pliki. Dla kliniki obsługującej zapytania pacjentów albo kancelarii prowadzącej poufne sprawy ta mniejsza powierzchnia to nie miły dodatek. To fundament zaufania, którym obdarzają Cię klienci.

Co tracimy — szczerze

Należy Ci się też druga strona medalu. Na WordPressie możesz zalogować się dziś wieczorem i sam dodać wtyczkę. Przy budowie na miarę nowa funkcjonalność oznacza, że to my musimy ją napisać. To realna różnica i dla niektórych firm swoboda samodzielnego działania naprawdę liczy się bardziej niż zamknięte na cztery spusty bezpieczeństwo. Wolimy, żebyś wiedział o tym od razu, niż żebyś odkrył to później.

Szybkość: cena szwów

Wróćmy do domu. Pamiętasz wszystkie te dobudówki? W sieci każda z nich ładuje własny kod — własne skrypty, własne arkusze stylów, często własną kopię jQuery. Przeglądarka musi to wszystko pobrać, sparsować i uruchomić, zanim Twój gość zobaczy gotową stronę.

Dlatego tyle stron na WordPressie sprawia wrażenie ociężałych w sposób trudny do uchwycenia. To nie jeden wielki problem. To dwanaście małych spiętrzonych jeden na drugim: wtyczka do formularza, slider, kod analityki dodany przez poprzednią agencję, baner ze zgodami, widżet czatu. Każdy z osobna jest w porządku. Razem to kolejka bagaży, które przeglądarka musi wnieść po schodach, zanim ktokolwiek się wprowadzi.

Szybkość to nie metryka dla próżności i nie chodzi tu wyłącznie o pozycję w Google. Chodzi o zaufanie — to wyczuwalne poczucie, że ta marka ma wszystko poukładane. Pisaliśmy już o tym, dlaczego te pierwsze dwie sekundy decydują, czy odwiedzający zostanie, a w skrócie: wolność wczytywania odczytuje się, na poziomie emocji, jako niedbałość. Twój wymarzony klient nie myśli „skrypty stron trzecich blokują renderowanie". On po prostu czuje, ledwo wyczuwalnie, że coś jest nie tak — i wychodzi.

Strona na Next.js pisana na miarę ładuje tylko ten kod, którego dana podstrona naprawdę potrzebuje, a spora jego część jest z wyprzedzeniem zrenderowana do statycznego HTML, leżącego na globalnym CDN i gotowego pojawić się w chwili, gdy ktoś wejdzie. Nie ma odpalającego się zapytania do bazy danych, nie ma łańcucha wtyczek do rozbudzenia. Strona po prostu jest. Tę natychmiastowość Twój układ nerwowy odczytuje jako kompetencję, zanim świadomy umysł zdąży uformować choćby jedno słowo.

Rzemiosło: ta część, której nie umiesz do końca nazwać

Oto rzecz, którą najtrudniej ująć w tabelce, a na której zależy nam najbardziej.

Kreatory stron są zbudowane tak, by robić wszystko dla każdego. To ich geniusz i ich sufit zarazem. Żeby być aż tak elastyczne, muszą przyjmować założenia — jak sekcja ma się układać, jak animacja ma wytracać tempo, ile przestrzeni dzieli nagłówek od akapitu pod nim. Te założenia są w porządku. Są też, z definicji, generyczne. To ustawienia domyślne, które wyglądają akceptowalnie dla jak największej liczby firm.

Ale to, co sprawia, że marka premium jest premium, mieszka właśnie tam, gdzie ustawienia domyślne nie sięgają.

Detale, które nie mieszczą się w przeciągnij-i-upuść

  • Sposób, w jaki fragment Twojej opowieści odsłania się, gdy ktoś scrolluje, dobrany do rytmu tego, jak słowa naprawdę się czyta.
  • Krzywa easingu na najechaniu, która sprawia wrażenie ważonej i przemyślanej, a nie szarpanej i gwałtownej.
  • Typografia, która oddycha — długości wierszy, światło między literami i rytm pionowy dostrojone do Twoich konkretnych słów, a nie do fabrycznych wartości motywu.
  • Własny kursor, kawałek generatywnego ruchu, przejście między stronami, które sprawia wrażenie jednego ciągłego doświadczenia, a nie serii przeładowań.

Część tego da się przybliżyć w kreatorze, doklejając wystarczająco dużo wtyczek i hacków w CSS. Ale wtedy walczysz już z narzędziem — nadpisujesz jego ustawienia domyślne, dorzucasz wagi, żeby cofnąć decyzje, które ktoś podjął za Ciebie. W pewnym momencie znacznie uczciwsze i znacznie lżejsze staje się po prostu napisanie tego od zera, z intencją.

To właśnie ta praca, którą naprawdę kochamy. Kiedy budowaliśmy koncepcyjną stronę dla Lumière, złote włoskowate linie, wyśrodkowany szeryfowy hero, niespieszne tempo całego doświadczenia — nic z tego nie wyszło z menu szablonu. Wszystko wzięło się z decyzji, podejmowanych po kolei, o tym, jak ta konkretna marka ma się czuć. Kreator nie potrafi takich decyzji podjąć, bo nigdy nie poznał Twoich klientów.

Ustawienia domyślne są zaprojektowane dla każdego. Twoja marka jest zaprojektowana dla kogoś.

Kiedy WordPress naprawdę jest właściwą odpowiedzią

Obiecaliśmy szczerość, więc oto ona wprost. Są realne przypadki, w których odwiedlibyśmy Cię od budowy na miarę:

  • Publikujesz nowe treści kilka razy w tygodniu i musisz robić to sam, natychmiast, bez programisty.
  • Twój budżet jest naprawdę napięty, a dopracowany szablon na teraz spełni swoje zadanie.
  • Potrzebujesz konkretnego gotowego rozwiązania — rozbudowanego sklepu, portalu członkowskiego — gdzie dojrzały ekosystem oszczędza Ci realne pieniądze.

Jeśli to Twój przypadek, dobrze dobrana konfiguracja WordPressa jest całkowicie sensowną decyzją, a dobra agencja Ci to powie. Wybór właściwego narzędzia też jest częścią rzemiosła. Wolimy raczej stracić projekt niż sprzedać komuś budowę na Next.js, której nie potrzebuje.

Next.js kontra WordPress, po ludzku
  • Bezpieczeństwo: większość ryzyka WordPressa tkwi we wtyczkach stron trzecich, nad którymi nie masz pełnej kontroli; budowa na miarę ma znacznie mniejszą powierzchnię ataku.
  • Szybkość: każda wtyczka dokłada wagi; strona na miarę wysyła tylko to, czego potrzebuje dana podstrona, i sporo z tego serwuje jako gotowe pliki statyczne.
  • Rzemiosło: kreatory są projektowane pod generyczną średnią — detale, które sprawiają, że marka czuje się premium, mieszkają właśnie tam, gdzie ustawienia domyślne nie sięgają.
  • Szczerość: jeśli potrzebujesz samodzielnej publikacji albo masz napięty budżet, WordPress może być właściwym wyborem — i wtedy to powiemy.
  • To nie jest „WordPress zły, Next.js dobry". To pytanie: czemu ta konkretna marka ma służyć i co ją uniesie?

Więc kiedy ktoś pyta nas, dwadzieścia minut w rozmowę, czy to będzie na WordPressie — prawdziwa odpowiedź nie jest werdyktem na temat kawałka oprogramowania. To pytanie zwrotne: co Ty właściwie budujesz i dla kogo? Gdy już to wiemy, właściwe narzędzie zwykle wybiera się samo. Dla marek, z którymi pracujemy, niemal zawsze okazuje się tym narysowanym jako jedna konstrukcja, gdzie każda belka wie o każdej innej belce.

W Orpheus Studio piszemy każdą stronę ręcznie w Next.js — bez szablonów, bez wież z wtyczek, bez szczelin, którymi wieje wiatr. Jeśli ważysz dylemat Next.js kontra WordPress dla marki, która ma być czymś więcej niż średnią, porozmawiajmy o tym, na czym Twoja naprawdę powinna stanąć.

Gotowy, by się wyróżnić?

Rozpocznij swoją erę

Twoja marka zasługuje na cyfrowy dom, który zamienia odwiedzających w klientów. Zróbmy to razem.

Umów bezpłatną konsultacjęarrow_forward